www.drogidozdrowia.pl

TOFU – JEŚĆ CZY NIE JEŚĆ

KAXIA E. KOWALEWSKA

Uważa się, że tofu zostało wynalezione jeszcze przed naszą erą w Chinach przez mnichów buddyjskich, którzy nie jedli mięsa. Z Chin powędrowało do Japonii, gdzie tak bardzo się przyjęło, że właśnie w Japonii w XVIII w. wydana została pierwsza książka kucharska o tofu.

Do Europy trafiło za pośrednictwem średniowiecznych podróżników i misjonarzy, lecz jeszcze przez wiele wieków było tu egzotyczną ciekawostką. Po raz drugi przywiezione na Zachód przez chińskich emigrantów, rozpowszechniło się na dobre dopiero po II wojnie światowej.

Zwane „twarogiem Wschodu” tofu sojowe dziś już na dobre zagościło na naszych stołach. Wiele osób, i to nie tylko wegetarian, po wielu latach marudzenia, że bez smaku, w końcu się do niego przekonało i włączyło na stałe do jadłospisu. Tymczasem nad soją zbierają się coraz ciemniejsze chmury. Nie dość, że coraz większy jej areał na świecie jest genetycznie zmodyfikowany (GMO) i właściwie należałoby jej unikać, to okazało się, że wcale nie jest taka zdrowa, jak pisano jeszcze niedawno. Że jeśli ją jeść, to tylko w postaci sfermentowanej.

A jednak zwykła obserwacja pokazuje, że kobiety w krajach Wschodu, gdzie od wieków jedzono dużo produktów sojowych, były zdrowsze. Były – dopóki nie przyjęły zachodnich nawyków żywieniowych. Ogólnie przeważają dziś opinie, że ze względu na silny wpływ na wydzielanie hormonów, soja nie jest wskazana dla dzieci i mężczyzn oraz kobiet o skąpych miesiączkach. Jest wskazana dla kobiet o obfitych i ciężkich miesiączkach oraz po menopauzie. Co do zalet i wad soi zdanie naukowców pewnie jeszcze nieraz się zmieni, a my kierujmy się zasadą złotego środka i róbmy wszystko z umiarem, czyli jedzmy soję od czasu do czasu. Jeśli jest taka możliwość – fermentowaną. Niemodyfikowaną genetycznie.

Najwygodniejszym do stosowania w kuchni produktem sojowym jest tofu, z którym można zrobić niemal wszystko i nadać mu każdy smak. W Azji Wschodniej jest wiele rodzajów tofu: miękkie i twarde, pleśniowe i wędzone, opiekane. W Polsce jest ogólnie dostępne tofu w trzech postaciach: zwykłe, wędzone i marynowane. Na wszelki wypadek kupuję marynowane, czując instynktownie, że jest najłatwiej strawne. Trzeba wziąć pod uwagę, że nasze przemysłowo produkowane tofu ma się do tradycyjnego chińskiego jak warszawska kranówa do czystej źródlanej wody. Można zrobić tofu samodzielnie w domu - w Internecie jest mnóstwo przepisów.

W diecie wegetariańskiej tofu dostarcza pełnowartościowego białka, którego jest bogatym źródłem. Zawiera też zdrową lecytynę, minerały (fosfor, żelazo, wapń, potas, sód), oraz witaminy z grupy B. Rozpakowane tofu najlepiej przechowuje się zalane wodą w przykrytym naczyniu wstawionym do lodówki. Na przednówku, gdy pokazuje się coraz więcej nowalijek, a termometr jakoś nie chce  podskoczyć, bardzo smakuje wiosenna botwinka z tofu, a ponieważ gotujemy jeszcze sporo zup, można też spróbować zupy po chińsku z tofu i kapustą.

Tofutwinka Dla 3-4 osób

Składniki:
1 pęczek botwinki z kilkoma sporymi buraczkami (jeśli botwinka jest bardzo młoda, dołożyć jednego buraka zeszłorocznego)
1 marchewka
1 pietruszka
kawałek selera
1 kostka tofu, pokrojona na małe kawałki
2 łyżki oliwy z oliwek (lub innego oleju)
1 łyżka mleka sojowego w proszku
Przyprawy: oregano, chili, ocet winny, sól
Zielenina: natka pietruszki, świeża bazylia, mięta lub inne zioła, posiekane drobno 

Wykonanie:
Marchew, pietruszkę i seler zetrzeć na tarce, jeśli są zeszłoroczne, lub pokroić w talarki, jeśli młode. Buraczki oskrobać i pokroić w talarki, lub ćwiartki talarków, gdy są już duże. Jeśli bierzemy starego buraka, ścieramy go na tarce, przynajmniej częściowo, a resztę można pokroić. Warzywa zalać gorącą wodą, posolić, doprowadzić do wrzenia, wsypać oregano i dalej gotować na małym ogniu. Po ok. 10 minutach dorzucić pokrojone łodyżki botwinki, a po 15 min. pokrojone liście. Jeśli gotujemy młodą marchewkę, można dodać trochę pokrojonej naci z marchwi. Po ok. 20 minutach warzywa powinny być miękkie.
Wrzucić do zupy tofu, zagotować razem. Wyłączyć ogień, przyprawić chili i odrobiną octu winnego. Zabielić mlekiem sojowym w proszku (jeśli nie jest rozpuszczalne, najpierw rozprowadzić w wodzie). Wsypać zieleninę. Zupę podawać z młodymi ziemniakami pokropionymi olejem sezamowym i posypanymi obficie koperkiem

Zupa po chińsku 3-4 porcje

Składniki:
ok. 250g  makaronu sojowego
1 kostka (ok. 200g) tofu marynowanego
4-5 liści kapusty pekińskiej (lub włoskiej)
1 marchewka, kawałek pietruszki i selera
1 łyżka oleju o neutralnym smaku
Przyprawy: sól, pieprz czarny
Zielenina: świeża kolendra lub natka pietruszki

Wykonanie:
Makaron sojowy ugotować lub zalać wrzątkiem (według przepisu na opakowaniu, można zostawić długi lub trochę połamać). Kapustę pokroić na spore kawałki, warzywa korzeniowe na talarki, zalać wrzącą wodą w ilości potrzebnej na zupę, posolić i gotować aż warzywa zaczną mięknąć (najwyżej kilkanaście minut). Tofu pokroić na spore plasterki – kwadratowe lub podłużne. Włożyć do wywaru. Zagotować.  Przyprawić zupę pieprzem w ilości według uznania, włożyć makaron sojowy, wsypać zieleninę.

fot.:   veganmommychef.blogspot.com, thaifood.about.com, aminerecipes.com

Wyszukiwarka

Spis artykułów

Tutaj znajdziesz wszystkie artykuły z podziałem na kategorieSpis Artykułów

Nasi przyjaciele

Tutaj znajdziesz listę przyjaciół portaluNasi Przyjaciele

Nasi autorzy

Tutaj znajdziesz informacje o naszych autorachNasi Autorzy

ZATRZYMAJ SIĘ

AJAHN BRAHM - CZTERY SPOSOBY NA TO, JAK ODPUŚCIĆ ...

Zatrzymaj się

Trochę lingwistyki

Informacja o portalu

Redakcja informuje, że wszelkie prezentowane w artykułach poglądy należy postrzegać jako osobisty punkt widzenia autora danego artykułu, a nie linię programową portalu. Zapraszamy do współpracy osoby z różnych tradycji, o różnym punkcie widzenia.  O NAS